„Pani mecenas, przecież ja pracuję. Sąd powie, że sobie radzę.”
Słyszę to zdanie bardzo często, zwykle od kobiet, które po rozwodzie z
wyłącznej winy męża samodzielnie wychowują dzieci, utrzymują dom i z
miesiąca na miesiąc odkładają własne potrzeby na później. Pracują, więc
nie czują się „uprawnione” do alimentów.

To jeden z najczęstszych błędów w sprawach o alimenty między byłymi
małżonkami. Prawo nie wymaga, żeby małżonek niewinny był w biedzie.
Wymaga czegoś innego, a sądy dość precyzyjnie określiły, czego.
Dwa rodzaje
alimentów między byłymi małżonkami
Art. 60 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego przewiduje dwie różne
sytuacje.
Art. 60 § 1 KRO – alimenty „zwykłe”. Może ich żądać
małżonek, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia,
ale tylko wtedy, gdy znajduje się w niedostatku, czyli nie jest w stanie
własnymi siłami zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb.
Art. 60 § 2 KRO – alimenty „rozszerzone”. Jeżeli
jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a
rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka
niewinnego, sąd może zobowiązać małżonka winnego do przyczyniania się w
odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka
niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w
niedostatku.
To ostatnie sformułowanie jest kluczowe. Przy rozwodzie z wyłącznej
winy jednego z małżonków niedostatek nie jest warunkiem. Warunkiem jest
istotne pogorszenie.
Z czym
porównuje się sytuację małżonka niewinnego?
Tu tkwi sedno sprawy i tu najczęściej dochodzi do nieporozumień,
także na sali sądowej.
Wiele osób, w tym czasem sądy pierwszej instancji, porównuje dochody
małżonka niewinnego dziś z jego dochodami z czasu małżeństwa. Jeśli
zarabia podobnie albo więcej, wniosek wydaje się prosty: pogorszenia nie
ma.
Tymczasem Sąd Najwyższy już w wytycznych z 1987 r. (uchwała pełnego
składu Izby Cywilnej i Administracyjnej z 16 grudnia 1987 r., III CZP
91/86, teza XIII) wskazał, że przy ocenie pogorszenia należy brać pod
uwagę warunki materialne, jakie małżonek niewinny miałby, gdyby drugi z
małżonków należycie spełniał swoje obowiązki i gdyby małżonkowie
kontynuowali pożycie.
W praktyce oznacza to pytanie: jak żyłaby ta osoba dziś,
gdyby małżeństwo trwało? Ze wspólnym mieszkaniem, z drugim
dochodem w domu, z kosztami utrzymania dzieci i obowiązkami opiekuńczymi
rozłożonymi na dwoje dorosłych.
Zmiany, które zaszły między faktycznym rozstaniem a rozwodem, nie są
przy tym decydujące. Nie wystarczy więc argument, że „od kilku lat sobie
radzi”.
Sytuacja należna, a nie
faktyczna
Druga ważna zasada wynika z wyroku Sądu Najwyższego z 29 stycznia
1998 r. (I CKN 498/97). Porównując sytuację sprzed rozwodu i po nim, sąd
powinien brać pod uwagę sytuację, jaką małżonek niewinny powinien był
mieć zgodnie z art. 23 i 27 KRO, a nie tę, którą faktycznie miał, bo
drugi małżonek na przykład skąpił środków na rodzinę albo ograniczał
swoje zarobki.
To ważne w sprawach, w których mąż już w trakcie małżeństwa
kontrolował finanse albo po wyprowadzce przez długie miesiące nie łożył
na dzieci. Nie może potem twierdzić, że była żona „i tak żyła
skromnie”.
Pogorszenie to nie
tylko mniej pieniędzy
Sąd Najwyższy w wyroku z 15 lipca 1999 r. (I CKN 415/99) przyjął, że
pogorszenie sytuacji materialnej może polegać zarówno na zmniejszeniu
środków, jak i na zwiększeniu się usprawiedliwionych
potrzeb, o ile następuje na skutek rozwodu.
Z mojego doświadczenia ten argument jest najsilniejszy wtedy, gdy
małżonek niewinny pracuje. Samodzielne utrzymanie mieszkania, samochód
niezbędny do samotnej opieki nad dzieckiem, opieka nad chorym dzieckiem,
koszty, które w małżeństwie dzieliło dwoje ludzi – to wszystko jest
pogorszeniem, nawet jeśli pensja się nie zmieniła.
Skutki rozwodu mogą przyjść
później
Pogorszenie nie musi wystąpić w dniu uprawomocnienia się wyroku. Sąd
Najwyższy w wyroku z 15 lipca 1999 r. (I CKN 356/99) dopuścił
uwzględnienie powództwa z art. 60 § 2 KRO także wtedy, gdy skutki
rozwodu ujawniają się po latach, pod warunkiem że są jego następstwem, a
nie wynikiem innych przyczyn, takich jak przejście na emeryturę czy
choroba niezwiązana z rozwodem.
Typowy przykład: matka samotnie wychowująca dziecko po kilku latach
traci pracę, bo pracodawca wymaga wyjazdów, a nie ma z kim zostawić
dziecka. W trwającym małżeństwie opiekę przejąłby drugi rodzic. Związek
z rozwodem jest tu oczywisty.
Na co
uważać – orzeczenia, które przywoła druga strona
Rzetelna analiza wymaga też pokazania, co działa przeciwko
roszczeniu.
Nowy partner. Sąd Najwyższy w wyroku z 11 lipca 2000
r. (II CKN 1015/00) przyjął, że usprawiedliwione potrzeby rozwiedzionego
małżonka pozostającego w związku nieformalnym ocenia się z
uwzględnieniem możliwości zarobkowych i majątkowych partnera. Warto
jednak zwrócić uwagę, że orzeczenie to zapadło na gruncie art. 60 § 1
KRO, czyli alimentów z tytułu niedostatku. Samo pozostawanie w
nieformalnym związku nie powoduje wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego,
ale może wpływać na jego zakres.
Zbliżony poziom życia. W wyroku z 16 maja 2000 r.
(IV CKN 1222/00) Sąd Najwyższy uznał, że nie ma obowiązku
alimentacyjnego, gdy poziom życia byłych małżonków jest zbliżony. I to
orzeczenie dotyczyło jednak art. 60 § 1 KRO, w sprawie rozwodu z winy
obu stron. Przy porównaniu liczy się nie tylko pensja, ale też majątek,
stabilność zatrudnienia i to, kto ponosi koszty wychowania dzieci.
Ile można dostać?
Zakres alimentów z art. 60 § 2 KRO mieści się, jak przyjmuje się w
orzecznictwie i doktrynie, między granicą niedostatku a granicą, której
przekroczenie oznaczałoby zrównanie stopy życiowej byłych małżonków.
Małżonek niewinny nie ma prawa do „takiego samego życia” jak były mąż,
ale ma prawo do czegoś więcej niż minimum.
Sąd „może” zasądzić takie alimenty, ale nie robi tego dowolnie.
Decydują zasady współżycia społecznego. W komentarzach wśród
okoliczności przemawiających za przyznaniem alimentów wymienia się m.in.
dłuższy czas trwania małżeństwa, osobiste starania o wychowanie dzieci,
wkład pracy w dom, wiek i stan zdrowia (K. Pietrzykowski (red.), Kodeks
rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, 2025, art. 60).
Najczęstsze
błędy w sprawach o alimenty na byłą żonę
- Zgoda na rozwód bez orzekania o winie „dla świętego
spokoju” (więcej: Rozwód z orzekaniem o winie czy bez?), bez świadomości, że zamyka to drogę do alimentów
rozszerzonych. - Opieranie pozwu wyłącznie na porównaniu pensji
zamiast pokazania, jak wyglądałoby życie w trwającym małżeństwie. - Brak dokumentów dochodów drugiej strony. Warto od
początku wnosić o PIT-y, zaświadczenia od pracodawcy za pełne 12
miesięcy i umowy cywilnoprawne. - Wliczanie do potrzeb wydatków, które faktycznie pokrywa ktoś
inny. To osłabia wiarygodność całego pozwu.
Podsumowanie
Jeśli rozwód został orzeczony z wyłącznej winy byłego męża, a
samodzielne życie z dziećmi istotnie obniżyło Pani poziom życia w
porównaniu z tym, jak wyglądałoby ono w trwającym małżeństwie, alimenty
mogą przysługiwać także wtedy, gdy Pani pracuje i nie jest w
niedostatku.
W Kancelarii Zdunek-Dróżdż w Warszawie prowadzimy sprawy rozwodowe z
orzeczeniem o winie i sprawy alimentacyjne między byłymi małżonkami.
Jeśli zastanawia się Pani, czy w Pani sytuacji roszczenie ma szanse,
zapraszam na konsultację: 45 minut, 350 zł. Przeanalizujemy dokumenty i
powiem wprost, co da się osiągnąć.
Umów
spotkanie w sprawie rodzinnej →
Jeśli potrzebuje Pani pełnej analizy całej sytuacji rozwodowej i
planu działania, proszę wybrać Rozwód
– diagnoza strategiczna (75 minut).
Kancelaria Zdunek-Dróżdż – adwokat rozwodowy i radca prawny w
sprawach rodzinnych, Warszawa. zdunekdrozdz.pl


